Aparat w telefonie – 25 lat (r)ewolucji

11 czerwca 1997 roku, na terenie Centrum Położniczego i Chirurgicznego w Santa Cruz w stanie Kalifornia, o godzinie 14:21, narodziła się dziewczynka, a wraz z nią fotografia komórkowa. Mała Sophia została sfotografowana przez swojego ojca Philippa Kahna, który natychmiast udostępnił wykonane przez siebie cyfrowe ujęcie komórką Motorola StarTac.

Wpis powstał w oparciu o szkic stworzony przez Krzysztofa Matysiaka (oraz pomagającego mu Michała Ziętka), który prześledził oraz poukładał chronologicznie ewolucję fotografii komórkowej w latach 1997 - 2022, po czym namówił mnie do napisania tego tekstu.

Ponieważ jest on bardzo obszerny, przygotowałem linki pozwalające szybciej przejść do konkretnych fragmentów publikacji: Narodziny mobilnej fotografii Pierwsze telefony z wbudowanym aparatem Aparaty jako przypinane moduły Narodziny selfie Telefon jako kamera wideo Wojna na megapiksele Więcej aparatów! Autofocus Stabilizacja obrazu Regulowana przysłona Zoom cyfrowy, optyczny i hybrydowy Aparat termowizyjny Ewolucja frontowego aparatu Wielkość sensorów i przyszłość mobilnych aparatów Dziękuję Patronom projektu TBiMZ, dzięki którym mogłem poświęcić czas na pracę nad tą publikacją oraz zakupić niezbędne materiały.

Zdjęcie z komórki – początek idei

Wspomniany we wstępie telefon Motoroli nie miał wbudowanego ani doczepianego aparatu. W jaki sposób doszło więc do wykonania oraz udostępnienia pierwszego ujęcia?

Pierwsze zdjęcie wysłane telefonem komórkowym | Źródło: digicamhistory.com

Poród córki Pana Kahna nie należał do najłatwiejszych i trwał ponad 18 godzin. Przyszły ojciec postanowił wykorzystać ten czas i używając laptopa marki Toshiba (model 430 CDT) napisał program, który po wykonaniu fotografii aparatem Casio QV-18A był w stanie natychmiast wysłać ją za pomocą sieci komórkowej na serwer, do którego miało dostęp około 2 tysięcy odbiorców na całym świecie.

Do połączenia Motoroli z laptopem użył między innymi przewodu z zestawu głośnomówiącego ze swojego samochodu. W ten sposób, w 45 minut od porodu córki, Pan Philipp mógł udostępnić w czasie rzeczywistym zdjęcie noworodka – oczywiście, za pośrednictwem telefonu komórkowego.

Zestaw Pana Philippe’a Kahna | Źródło: fotografiaartistica.it

W ramach ciekawostki dodam, iż użyty sprzęt od Casio był pierwszym na świecie aparatem cyfrowym z wyświetlaczem podglądowym LCD. Dzięki niskiej rozdzielczości wykonywanych zdjęć (320 x 240 px) jego właściciel miał gwarancję, że słaba przepustowość ówczesnej sieci GSM pozwoli na wysłanie fotografii na serwer.

Pan Kahn postanowił rozwinąć ideę (nazywając stworzony przez siebie pomysł systemem Picture – Mail). Wraz z żoną Sonią Lee założył firmę LightSurf, za pośrednictwem której chciał przekonać czołowe firmy z USA do stworzenia komórki z wbudowaną kamerką. Do rozmów zaprosił między innymi Kodaka czy Polaroida, jednak żadna z marek nie chciała podjąć współpracy.

Philippe Kahn pracuje nad pierwszymi telefonami z wbudowanym aparatem | Źródło: Wikipedia

Analitycy przekonywali włodarzy wspomnianych przedsiębiorstw, że telefony będą w najbliższych latach rozwijać się w kierunku poprawy jakości połączeń głosowych i nikt nie potrzebuje w nich aparatów cyfrowych. Te z kolei miały otrzymać zdalną łączność, co nazywano przyszłością sprzętu fotograficznego. Jak pokazuje aktualna pozycja zarówno Kodaka, jak i Polaroida – obydwie firmy mogły posłuchać Pana Philippe’a.

Sharp podejmuje wyzwanie

Ambitny przedsiębiorca wraz ze swoją firmą LightSurf nie poddał się i postanowił wyruszyć do Japonii. Tam we współpracy z lokalnym operatorem J-Phone oraz Sharpem stworzył projekt pierwszego telefonu komórkowego z aparatem, za jaki dziś uznawany jest ogłoszony w listopadzie 2000 roku Sharp J-SH04 z wbudowanym sensorem wykonującym fotografie w rozdzielczości 0.11 MPx.

Sharp J-SH04 – pierwszy (oficjalny) telefon z aparatem

Czy marketingowcy J-Phone wierzyli w potencjalny sukces urządzenia? Niestety nie. Dlatego ze wszystkich 10 000 wyprodukowanych egzemplarzy J-SH04 tylko 2000 posiadało wbudowany aparat. W praktyce rynek zweryfikował przewidywania ekspertów. Wersja „fotograficzna” wysprzedała się po dwóch tygodniach, a ta bez dodatkowego modułu nadal zdobiła półki sklepowe.

Zapomniani pionierzy

Mimo iż Sharp J-SH04 jest powszechnie uznawany za pierwszy na świecie telefon komórkowy z aparatem, to przed nim premierę miały dwa inne modele. Już w maju 1999 roku japońska Kyocera pokazała sprzęt o nazwie VP-210, również z modułem fotograficznym o rozdzielczości 0.11 MPx. Służył on do prowadzenia rozmów wideo, wysyłając do rozmówcy w czasie rzeczywistym 2 klatki na sekundę. Na jakiś sposób był to jednocześnie prekursor selfie.

Kyocera VP-21 – pierwszy telefon z wbudowanym aparatem | Źródło: didno76.com

Mało tego, już wcześniej, 29 października 1997 roku Kyocera wprowadziła na rynek doczepiany adapter aparatu VP110 o rozdzielczości 0.08 MPx. Bazował on jednak na japońskim standardzie sieci bezprzewodowej i nie używał przy tym łączności komórkowej.

Kilka miesięcy przed Sharpem, w czerwcu 2000 roku swoją premierę miał Samsung SCH-V200, który posiadał aparat fotografujący w rozdzielczości 0.35 MPx. Dlaczego nie otrzymał tytułu „tego pierwszego”? W przeciwieństwie do japońskiej propozycji, jego aparat nie był połączony programowo z telefonem, a okazał się osobnym urządzeniem wbudowanym w tę samą obudowę, korzystającym ze wspólnej baterii oraz pamięci. By zobaczyć oraz wysłać wykonaną fotografię dalej, należało ją zgrać na komputer. Sharp natomiast dawał użytkownikowi możliwość bezpośredniej publikacji przez wspomniany na początku system Picture-Mail.

Samsung SCH-V200 – fragment oficjalnej infografiki ze strony producenta.

USA w tyle – nawet za Polską!

Sharp i Kyocera były sprzedawane tylko w Japonii, natomiast Samsung w rodzimej Korei Południowej. Musiały minąć dwa lata, żeby firmy z USA zauważyły potencjał w mobilnej fotografii i dopiero w listopadzie 2002 roku autor pierwszego zdjęcia z komórki wspólnie z siecią Sprint oraz marką Casio doprowadzili do powstania Sanyo SCP-5300 (znanego też jako Katana) z aparatem 0.3 MPx.

Sanyo SCP-5300 | Źródło: smartfonemedia.blogspot.com

Równy rok wcześniej, w listopadzie 2001 roku w Barcelonie odbyła się premiera Nokii 7650, która w połowie 2002 weszła do sprzedaży również w naszym kraju. Nie był to pierwszy smartfon w historii Nokii, wbrew tezie poruszonej w filmie Pana Arkadiusza „Dark Archona” Kamińskiego (którego prywatnie bardzo szanuję i pozdrawiam), ale na pewno był to pierwszy na świecie „inteligentny telefon” z wbudowanym aparatem, rejestrującym fotografie w rozdzielczości 0.3 MPx. To także tutaj w fińskich produktach debiutowała nakładka S60 oparta o system operacyjny Symbian.

Nokia 7650 w dwóch egzemplarzach z prywatnej kolekcji autora.
Premiera urządzenia była połączona z promocją bardzo futurystycznego filmu Raport Mniejszości z Tomem Cruisem. Na potrzeby tej produkcji stworzono stylowy zegarek Pocket, nazwany też Nokią 8580.

Zegarki i moduły

Mobilna fotografia była dostępna w Europie na kilka lat przed debiutem modelu 7650, również dzięki Nokii i jej terminalom z serii Communicator. Przykładem tu może być Nokia 9110, która weszła do sprzedaży na początku 1999 roku, i poprzez łączność podczerwoną potrafiła zaimportować z aparatów cyfrowych Casio oraz Sony zdjęcia, które następnie przekazywała dalej jako faks lub załącznik e-maila.

Tutaj z pomocą przychodzi klasyka polskiej kinematografii, legendarna scena z filmu Killer-ów Dwóch, gdzie dokładnie przedstawiono działanie takiego zestawu. Swoją drogą, cały film jest dość agresywnym lokowaniem produktów marki Nokia, co uświadomiłem sobie dopiero po latach.

Rok później (we wrześniu 2000 roku) zadebiutował pierwszy zegarek, który wykonywał fotografie o rozdzielczości 120 x 120 px w szesnastostopniowej skali szarości. Był to Casio WQV-1 Wrist Camera. Dzięki oprogramowaniu Marcusa Groebera Nokia 9110 mogła odbierać poprzez podczerwień fotografie wykonane zegarkiem i wysyłać je dalej – podobnie jak w przypadku wspomnianych wcześniej aparatów.

W listopadzie tego samego roku wprowadzono do sprzedaży Nokię 9210 Communicator wraz z modułem aparatu VGA – Concord EYE-Q IR.

Z Finlandii do Szwecji, czyli seria Communicam

Jesteśmy w roku 2001. Firma Ericsson przedstawia doczepiany moduł aparatu o nazwie Communicam MCA-10. Tym sposobem wydany rok wcześniej model R320 mógł (po aktualizacji oprogramowania) dołączyć do komórek, które miały możliwość natychmiastowego udostępniania zdjęć.

Po podłączeniu do urządzenia modułu aparatu, zdjęcia w rozdzielczości 352 x 288 px były wysyłane na specjalny, nieistniejący już serwer (który był dostępny pod adresem mobileinternet.ericsson.com) lub jako załącznik e-maila. Sama przystawka posiadała wbudowaną pamięć pozwalającą na zapisanie w niej do 5 zdjęć. Aparat działał także z Ericssonami T20e oraz z pierwszymi na świecie telefonami posiadającym moduł Bluetooth, czyli T39m i R520m.

Wszystkie generacje obok siebie. | Źródło: journaldulapin.com

Z końcem 2001 roku wraz z wejściem na rynek ostatniego Ericssona oznaczonego jako T68, firma wydała przystawkę MCA-10 View. Było to rozwinięcie poprzednika, lecz z oprogramowaniem pozwalającym na podgląd fotografii na ekranie komórki po jej wykonaniu. Obsługiwał on pierwotnie modele T39, T61, T62, T65, T200 oraz R520 i oczywiście wspomniany wcześniej T68.

Początek roku 2002 to odświeżony T68 wzbogacony m.in. o obsługę debiutujących tu wiadomości MMS, wydany już po szwedzko-japońskim mariażu jako Sony Ericsson T68i. Do tego telefonu zaprojektowano kolejny moduł nazwany MCA-20. Miał już wbudowany lepszy sensor, z możliwością wyboru rozdzielczości końcowej fotografii (80 x 60, 160 x 120, 320 x 240 oraz 640 x 480 px). W zależności od wielkości, dodatkowy aparat mieścił w sobie od 14 do 205 zdjęć.

2003 rok przynosi czwartą generację Communicam. Posiadał on mniej pamięci od MCA-20, ale za to wyposażono go w cyfrowy zoom oraz możliwość dodawania grafiki do zdjęć (obie funkcje działały tylko z debiutującym Sony Ericssonem T300). Moduł ten działał także z T68i. Wrzesień 2003 to debiut ostatniego modułu z serii, wzbogaconego o zasłaniany obiektyw oraz efekty graficzne takie jak powiększanie uszu na fotografii portretowej. Była dodawana do T230 oraz kilku innych komórek.

Doczepiane aparaty w służbie pozostałych marek

Moduły aparatów nie były domeną tylko (Sony) Ericssona. Pod koniec 2002 roku niemiecki Siemens, ówcześnie prężnie działający na rynku telefonów komórkowych, wprowadził gadżet o nazwie QuickPic Camera IQP500 działający m.in. z modelem S55. Miał wbudowany sensor rejestrujący ujęcia w 0.3 MPx oraz lampę błyskową.

Siemens M55 z dodatkowym aparatem | Źródło: tasmeemme.com

W tym samym roku debiutowała również Motorola T720i wraz z doczepianym modułem aparatu SYN0547B, który miał obrotowy obiektyw.

Źródło: mphone.co.uk

Równolegle Finowie wypuścili dongla HS-1C, który pierwotnie współpracował między innymi z Nokiami 3100, 5100 oraz 6100.

Nokia HS-1C | Źródło: mobilefun.co.uk

Ostatnią marką posiadającą w ofercie doczepiane aparaty było HTC, oferowane w Europie przez Orange jako SPV (Sound, Picture, Video). Europejski operator zamawiał smartfony od młodej wtedy tajwańskiej firmy, która nie oferowała jeszcze produktów pod własnym logotypem. Pierwsze modele SPV to Classic (HTC Canary) oraz udoskonalony wariant E-100.

Marzec 2003 roku przynosi nam gadżet o nazwie Nokia Observation Camera PT2. Była to pierwsza na świecie zdalna kamera oparta na sieci komórkowej, czyli spełnienie przewidywań amerykańskich analityków, o których była mowa na samym początku wpisu. Urządzenie posiadało gniazdo na karty SIM. Wystarczyło wysłać wiadomość SMS, aby otrzymać zwrotnego MMSa z widokiem z kamerki (w rozdzielczości VGA). Nokia rejestrowała także ruch oraz mogła wysłać plik dźwiękowy z nagranymi odgłosami z otoczenia.

Nokia Observation Camera PT2 – jedna z pierwszych konsumenckich zdalnych kamerek

Sony Ericsson P800 – protoplasta

Rok 2002 przyniósł nam pierwsze modele powstałe po połączeniu działu mobilnego szwedzkiego Ericssona z japońskim Sony. Chociaż wspomniany P800 nie był pierwszym w historii smartfonem (ten tytuł dzierży IBM Simon z 1994 roku), do tego z aparatem (tutaj pionierem była Nokia ze wspomnianą wcześniej 7650), to „osiemsetka” po raz pierwszy połączyła te dwie cechy z ekranem dotykowym. Minęło 20 lat, a my nie wyobrażamy sobie, by nasze kieszonkowe okno na świat miało mieć inną budowę, niż wyświetlacz sterowany dotykiem od frontu i moduł fotograficzny w górnej części plecków.

Sony Ericsson P800 z prywatnej kolekcji autora.
Wspomniany Sony Ericsson wystąpił jako gadżet Jamesa Bonda w filmie Die Another Day. Tańszą i bardziej klasyczną alternatywą o japońskich korzeniach, która zadebiutowała na europejskim rynku w podobnym okresie, jest Sharp GX1 z aparatem o rozdzielczości 0.1 MPx.

Źródło: 007museum.com

Zrób sobie selfie

Dość szybko, ponieważ już w 2003 roku, zadebiutowały telefony mające pomóc w wykonywaniu zdjęć samemu sobie. Po raz pierwszy obracany aparat zobaczyliśmy w Motoroli A820 oraz w jej modyfikacji wydanej jako Siemens U10.

Motorola A820 – warto zwrócić uwagę na „zaślepkę” w miejscu po amerykańskim logo w wersji Siemensa.
W podobnym czasie wyszedł też Samsung SGH-V200 (drugiej generacji), gdzie optyka obracała się wraz z mechanizmem klapki. Po roku do grona komórek ułatwiających wykonywanie selfie dołączył LG A7150

I Ty możesz zostać kamerzystą!

Rok po debiucie historycznej Nokii 7650 wydano jej ulepszonego następcę o numerze 3650. Finowie nie poprzestali na utrudnieniu użytkownikowi pisania SMSów samej możliwości wykonywania zdjęć komórką, ale po raz pierwszy umożliwiono również rejestrowanie materiałów wideo (zapisywanych w formacie 3GP o rozdzielczości 176 x 144 px). Legenda głosi, że to właśnie tą Nokią nagrano potwora z Loch Ness, lądowanie UFO czy filmy od Z.F. Skurcz.

Nokia 3650, szybko zastąpiona przez 3620/3660 z klasyczną klawiaturą.

Kwestią czasu był dalszy rozwój telefonów pod względem jakości nagrań. Legendarna, fotograficzna Nokia N8 z kwietnia 2010 roku posłużyła do nakręcenia filmu fabularnego Olive o niemej dziewczynce. Do urządzenia doczepiano specjalny obiektyw 35 mm.

8 lutego 2009 roku przyniósł nam debiut Samsunga Omnia HD (i8910), który zgodnie z nazwą pozwalał nagrywać materiały w 720p. Pierwszy smartfon rejestrujący obraz w 4K to Acer Liquid S2 wydany prawie 5 lat później.

Samsung Omnia HD i Acer Liquid S2
Skoro mowa o nagrywaniu filmów, producenci pomyśleli też o ich wyświetlaniu. Pierwsze próby zamieszczenia pikoprojektora w komórce odbywały się już w 2008 roku, ale dopiero podczas styczniowych targów CES w Las Vegas Samsung pokazał model Show (W7900). Projektor opracowany przez Texas Instruments pozwalał na wyświetlenie 50″ obrazu w rozdzielczości 480 x 320 pikseli przy 10 lumenach.
Samsung Show (W7900), pierwszy telefon z wbudowanym projektorem.
W grudniu tego samego roku debiutował konkurencyjny LG eXpo (GW820) pracujący pod kontrolą systemu Windows Mobile 6.5. Miesiąc później odbyła się premiera Samsunga Beam (W9600) podnoszącego rozdzielczość emitowanego obrazu do bardziej akceptowalnego 854 x 480 px. W późniejszym czasie koreański gigant jeszcze 3 razy wydał urządzenia z serii Beam, ale nie zdobyły one rynku.

Ostatnia większa próba połączenia ze sobą idei smartfonu i projektora to moduł Insta-Share z serii Moto Mods dedykowany „zetkom” od Motoroli.

Moto Insta-Share Projector – jeden z licznych Moto Modów

Wojna na megapiksele

Nie trzeba było długo czekać na debiut telefonów, w których udało się zamontować sensor rejestrujący fotografie większe od rozdzielczości 640 x 480 px. Trzy pierwsze urządzenia, które już w 2004 roku „pokonały granicę VGA”, to Nokia 7610 (1 MPx), Audiovox PM8920 oraz Sony Ericsson S700i (obydwa po 1.3 MPx). Szczególnie ten trzeci może być pamiętany przez moich czytelników, między innymi przez obracany wyświetlacz (tzw. swivel) oraz dostępność w Polsce.

Nokia 7610, Audiovox PM8920 i Sony Ericsson S700i
Choć same megapixele to tylko (bądź aż) rozdzielczość i nie są one jedynym czynnikiem mającym wpływ na jakość zdjęć, warto wspomnieć o innych „kamieniach milowych”:

2 Mpx – Nokia N90 (kwiecień 2005):
Obdarzono ją aparatem z diodą doświetlającą, autofokusem, a także optyką sygnowaną przez markę Carl Zeiss. Smartfon ten miał bardzo specyficzny design przypominający kamerę cyfrową, z charakterystycznym obracanym podwójnym wyświetlaczem. I choć na europejskim gadżeciarzu Nokia mogła zrobić wrażenie, to w Korei Południowej już od kilku miesięcy był dostępny jej pogromca.

Nokia N90 – smartfon i kamera w jednym
5 MPx – Samsung SCH-S250 (październik 2004):
Koreańczyków również poniosła designerska fantazja. Potężny na swoje czasy sensor był schowany pod obudową. Odsuwając jej górną część zarówno odsłanialiśmy aparat, jak i powiększaliśmy wyświetlacz. Urządzenie wyprzedziło więc zarówno Nokię z ich N90, jak i Sony Ericssona K800i (2006) z pierwszym w historii telefonów aparatem 3.2 MPx.
Samsung SCH-S250 – 5 MPx po raz pierwszy
8 MPx – Samsung INNOV8 (październik 2008):
Kolejny kamień milowy ponownie został położony w Korei. Smartfon ten swoim designem dość mocno nawiązywał do konkurencyjnych Nokii N-series i podobnie jak flagowce z Finlandii pracował pod kontrolą Symbiana. Wystarczyło poczekać rok, by firma od „trzech gwiazd” kolejny raz podniosła poprzeczkę.
Samsung INNOV8 – ósemka w nazwie nie była tylko zabiegiem stylistycznym
12 MPx – Samsung Pixon12 (czerwiec 2009):
Tym razem była to zwykła komórka z ekranem dotykowym i autorskim oprogramowaniem. Kto wie, czy w ten sposób producent nie obniżył ostatecznej ceny produktu, ponieważ tak potężna optyka z ksenonową lampą błyskową oraz wyświetlacz typu AMOLED na pewno nie były tanimi podzespołami.
12 MPx po raz pierwszy | Źródło: Profil TBiMZ na Facebooku
16 MPx – Sony Ericsson S006 (grudzień 2010):
Był to prawdopodobnie jeden z ostatnich klasycznych telefonów tego producenta i jednocześnie eksperyment, na którym Japończycy testowali swoją mobilną matrycę Exmor RS. Aby gadżet dał radę przetworzyć tak duże fotografie, wyposażono go w 1.0 GHz procesor z serii Snapdragon od Qualcomma. Sprzedaż ograniczono do oferty japońskiego operatora KDDI.
Sony Ericsson S006 – niespotykany w naszej części świata
41 MPx – Nokia 808 PureView (luty 2012):
Fotograficzny następca popularnej N8. Ostatni model pracujący w oparciu o system operacyjny Symbian, na którym zakończono produkowanie urządzeń mobilnych w Finlandii. Gdyby nie jej odświeżony następca z serii Lumia (1020 z 2013 roku) można by powiedzieć, że Nokia zostawiła konkurencję w tyle na następne 6 lat.
Nokia 808 PureView – fotograficzna legenda
O legendzie 808 i 1020 może świadczyć fakt, że po dziś dzień recenzenci porównują najnowsze fotosmartfony do wspomnianych Nokii (oczywiście, w pewnym momencie zaczęły one przegrywać z nowszymi propozycjami, choć i tak ich aparaty zestarzały się z ogromną godnością).

Warto dodać, że również tutaj po raz pierwszy zastosowano powszechnie stosowany dziś pixel binning, nazywany wtedy przez Nokię technologią PureView. Binowanie pikseli to nic innego jak wykonywanie zdjęcia w wyższej rozdzielczości, a następnie łączenie ze sobą pobliskich punktów zmniejszając rozmiar wynikowej fotografii przy jednoczesnej poprawie jej jakości.

48 MPx – Honor View20 (grudzień 2018):
Huawei postanowił zrobić eksperyment i pierwszy taki aparat zamontował w przedstawicielu swojej submarki. Jednocześnie był to debiut frontowego aparatu w otworze wyciętym w wyświetlaczu.
Honor View20 – podwójnie pierwszy
108 MPx – Xiaomi Mi Note 10 (listopad 2019):
Ta bardzo popularna dziś chińska firma przez długie lata słynęła z niezbyt dobrych aparatów w swoich urządzeniach. Co zaradniejsi użytkownicy radzili sobie instalując port aplikacji Google Camera, ale nadal były to lepsze bądź gorsze próby poprawiania niedoróbek producenta.
Xiaomi Mi Note10 – sto milionów, niekoniecznie od Prezydenta Wałęsy | Źródło: Profil TBiMZ na Facebooku
Tę sytuację postanowiono przerwać wydając pierwszy na świecie smartfon, w którym przekroczono nieosiągalną do tej pory barierę 100 milionów pikseli. Warto dodać, że 2 miesiące wcześniej ta sama marka przekroczyła granicę 64 MPx w swoim średniaku Redmi Note 8 Pro.

Przerwa na reklamę, jak w Polsacie. Jak klikniesz, to wleci kilka groszy na utrzymanie bloga. Chyba że nie zasłużyłem :(

200 MPx?
Jeśli ufać przeciekom i zapowiedziom, przebicie kolejnej bariery ma być kwestią najbliższych miesięcy. W połowie 2021 roku wydanie flagowca z aparatem o takiej rozdzielczości zapowiadały zarówno Xiaomi, jak i należący do Lenovo dział mobilny Motoroli. Potrzebna do tego matryca już istnieje – nazywa się ISOCELL HP1 i odpowiada za nią Samsung.

Plakat zapowiadający flagową Motorolę o nazwie kodowej „Frontier”.

Więcej aparatów!

Producenci dość szybko zaczęli pracować nad obsługą większej ilości aparatów w jednym modelu. Pierwszym krokiem w tym kierunku był Sony Ericsson Z1010 o nazwie kodowej Viola, gdzie w 2003 roku po raz pierwszy zamontowano osobny moduł do wykonywania połączeń wideo w sieci 3G.

Sony Ericsson Z1010 – dwie kamerki w jednym telefonie
A co z podwójnym aparatem na pleckach? Na niego trzeba było czekać do kwietnia 2007 roku, kiedy to Samsung wydał SCH-B710. Nie dość, że samo urządzenie posiadało obracany wyświetlacz (aby wygodniej oglądać mobilną telewizję satelitarną), to wyposażono je również w podwójny obiektyw do tworzenia zdjęć z efektem 3D. Telefon ten nie opuścił jednak rodzimej Korei Południowej.
Samsung SCH-B710 – dwa aparaty i obrotowy wyświetlacz
Aby technologia zdjęć 3D dotarła do Europy, musieliśmy czekać aż do walentynek w 2011 roku i premierę LG Optimusa 3D (P920). Był to czas ogromnej mody na trzeci wymiar (co było pokłosiem premiery Avatara Jamesa Camerona), po której 3D na siłę wpychano do kin czy telewizorów. Trzy miesiące później do Koreańczyków dołączyła propozycja z Tajwanu – HTC Evo 3D. Obydwa modele były przez chwilę marzeniem niejednego gadżeciarza.
LG Optimus 3D i HTC Evo 3D – marzenia każdego gadżeciarza sprzed dekady
24 marca 2014 to data premiery smartfonu, który stał się legendą od samego designu po możliwości. HTC One M8 to następca wspominanego z równą nostalgią M7. Tutaj drugi aparat odpowiadał za głębię ostrości, co w wielu telefonach jest stosowane właściwie do dziś. Sam główny aparat stosujący autorską technologię „ultra pikseli” nie należał do wybitnych i na tle konkurencji (nawet z ówczesnej średniej półki) flagowiec od HTC wypadał bardzo słabo.